Stany Zjednoczone od lat martwią się spowolnieniem powstawania nowych firm. Jednak jedna grupa przedsiębiorców po cichu zapobiegła temu spadkowi. Według nowego raportu opublikowanego przez Stanford, w latach 2017–2023 firmy należące do Latynosów zwiększyły się o 180 000 nowych przedsiębiorstw, podczas gdy firmy należące do białych straciły około 140 000. Inaczej mówiąc, bez latynoskich przedsiębiorców Ameryka zakończyłaby ten okres z mniejszą liczbą firm niż na jego początku.
Latynoscy przedsiębiorcy nie tylko przyczyniali się do wzrostu gospodarczego Ameryki. Oni zapobiegali jej spadkowi.
Ta niezwykła historia gospodarcza otrzymała jednak zaskakująco mało uwagi. W momencie, gdy liderzy biznesu szukają nowych motorów wzrostu gospodarczego, jedna z najszybciej rozwijających się sił przedsiębiorczych w kraju pozostawała ukryta na widoku.
Firmy należące do Latynosów stworzyły w ciągu tych sześciu lat prawie milion miejsc pracy, w porównaniu z około 658 000 w firmach należących do białych. Przychody wzrosły z 495 miliardów dolarów do ponad 832 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o 68 procent w porównaniu ze wzrostem o 45 procent w firmach należących do białych. Firmy należące do Latynosów wygenerowały więcej netto nowych firm i miejsc pracy niż firmy należące do jakiejkolwiek innej dużej grupy rasowej lub etnicznej.
To jednak nie tylko historia jednej społeczności. Szersza gospodarka latynoska osiąga obecnie roczną produkcję gospodarczą bliską 4 bilionom dolarów, co czyni ją jedną z największych gospodarek na świecie, gdyby istniała samodzielnie. Rośnie ponad dwa razy szybciej niż cała gospodarka USA.
Ci przedsiębiorcy nie pojawili się po prostu znikąd. Każdy założyciel gdzieś zaczyna. Za każdym odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą stoi system rozwoju talentów, który pomógł im się przygotować. Często świętujemy sukces przedsiębiorców po tym, jak zbudują odnoszące sukcesy firmy, ale poświęcamy znacznie mniej czasu na myślenie o instytucjach, które pomogły im się przygotować.
Kolegia i uniwersytety, w szczególności uczelnie obsługujące mniejszości, są częścią amerykańskiej infrastruktury gospodarczej. Kształcą pracowników, innowatorów i przedsiębiorców. Jeśli decydenci i liderzy biznesu chcą więcej nowych firm, nie mogą sobie pozwolić na osłabienie jednego z najbardziej produktywnych w kraju kanałów pozyskiwania talentów.
Jako były administrator Title V w uczelni obsługującej ludność hiszpańską, spędziłem lata na badaniu, jak uczelnie tworzą ścieżki do awansu gospodarczego. Badania konsekwentnie pokazują, że instytucje te osiągają silne rezultaty w zakresie siły roboczej, ukończenia studiów i awansu gospodarczego, mimo że obsługują studentów z mniejszymi zasobami.
Historia ta jest widoczna w Compton College, uczelni obsługującej mniejszości w Kalifornii. W ciągu ostatniej dekady uczelnia zainwestowała w wsparcie, które pomaga studentom ukończyć studia i wejść na rynek pracy, takie jak programy podwójnego zapisu, doradztwo w zakresie rynku pracy, opieka nad dziećmi, dostęp do opieki zdrowotnej, wsparcie w zakresie podstawowych potrzeb oraz ścieżki transferu. Często określa się je mianem „usług studenckich”. Liderzy biznesu powinni postrzegać je jako inwestycje w przyszłych pracowników i przedsiębiorców.
Amerykańskie korporacje wydają miliardy na poszukiwanie talentów. Tymczasem jeden z najszybciej rozwijających się w kraju kanałów przedsiębiorczych już istnieje. Partnerstwa z tymi instytucjami oferują firmom dostęp do przyszłych założycieli, inżynierów, pracowników służby zdrowia, specjalistów ds. technologii i liderów biznesu. Wspieranie tych instytucji to nie charytatywność. To długoterminowa strategia pozyskiwania talentów.
Dane IPEDS wykazują, że Compton College osiąga lepsze wyniki niż wiele uczelni partnerskich w zakresie ukończenia studiów i transferu, mimo obsługi dużej liczby studentów kwalifikujących się do grantów Pell. Te wyniki wzmacniają lokalne rynki pracy i poszerzają krajowy kanał pozyskiwania talentów.
Jednak wsparcie federalne dla uczelni obsługujących mniejszości staje się coraz bardziej niepewne.
Ta debata ma miejsce w przełomowym momencie. Nawet gdy nowe badania dokumentują szybki wzrost przedsiębiorczości czarnoskórych i Latynosów, decydenci ograniczają lub przekierowują inwestycje w szkolnictwo wyższe, w tym programy wspierające wiele uczelni obsługujących mniejszości. Ameryka nie może oczekiwać, że wyprodukuje więcej przedsiębiorców, inwestując mniej w instytucje, które ich kształcą.
Decydenci powinni wzmacniać te instytucje poprzez inwestycje związane z rozwojem siły roboczej, edukacją przedsiębiorczości i sukcesem studentów. Liderzy biznesu powinni robić to samo. Zamiast postrzegać partnerstwa z uczelniami obsługującymi mniejszości jako filantropię, firmy powinny traktować je jako długoterminowe inwestycje w talenty poprzez staże, partnerstwa w zakresie siły roboczej, centra przedsiębiorczości i współpracę badawczą.
Zwroty z inwestycji w edukację wykraczają daleko poza indywidualnego studenta. Korzystają na nich ich rodziny, sąsiedztwa, pracodawcy i gospodarki regionalne. Zdrowy kanał pozyskiwania siły roboczej to nie luksus społeczny. Jest to fundamentalne dla prowadzenia biznesu.
Przyszłość amerykańskiej przedsiębiorczości nie będzie zależna wyłącznie od kapitału venture capital lub inwestycji w startupy. Możemy inwestować w instytucje przygotowujące jutrzejszych przedsiębiorców lub nadal traktować je jako zbędne.
Ameryka nie może świętować rekordowego wzrostu przedsiębiorczości, niedoinwestowując instytucje produkujące jutrzejszych przedsiębiorców. Następne pokolenie amerykańskich przedsiębiorców jest już w naszych klasach. Pytanie brzmi, czy zainwestujemy w nich, zanim zrobią to nasi konkurenci. Wzmacnianie tych instytucji to nie tylko polityka edukacyjna. To polityka gospodarcza.
Poglądy wyrażone w komentarzach na Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i niekoniecznie odzwierciedlają opinie i przekonania Fortune.
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany na Fortune.com


