Od Williama Nga
27 czerwca to Światowy Dzień MŚP. Organizacja Narodów Zjednoczonych wyznaczyła temat na rok 2026 jako „Wzmacnianie MŚP poprzez innowacje i zrównoważony rozwój przemysłowy".
Dla Malezji MŚP, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa, są dosłownym odzwierciedleniem tej globalnej dyrektywy. Stanowimy ponad 97% wszystkich przedsiębiorstw i zatrudniamy około połowy całej siły roboczej, pełniąc rolę głównego społeczno-ekonomicznego amortyzatora w podziale między obszarami wiejskimi i miejskimi.
Nie ma wątpliwości co do znaczenia MŚP. Kwestią sporną jest natomiast to, czy otrzymujemy odpowiednie wsparcie strukturalne, czy też niesłusznie korzystamy z nadmiernej uwagi.
Bardzo często jestem pytany, czego jeszcze chcą MŚP. Przy wzroście PKB na poziomie 5,2%, dlaczego wciąż narzekamy?
Prawda jest prosta: PKB mierzy produkcję, nie mierzy marż. Nawet jeśli MŚP sprzedaje więcej, koszty surowców, energii elektrycznej i czynszu gwałtownie wzrosły. Jeśli przychody rosną o 5%, ale koszty skaczą o 10%, każdy zarobiony sen przyczyniający się do PKB jest w rzeczywistości krokiem w stronę bankructwa.
Ta kompresja marż jest wynikiem głębokich zmian strukturalnych na rynkach, w technologii, łańcuchach dostaw, zachowaniach konsumentów i dynamice siły roboczej, których większość MŚP ani nie jest świadoma, ani na nie przygotowana. Tych zmian nie można rozwiązać poprzez proste zalewanie rynku płynnością. Tanie pożyczki nie rozwiązują przestarzałych modeli biznesowych.
Nasi decydenci mają dobre intencje, ale leczą złe objawy. Podchodzimy do problemów MŚP jak do przypadków opieki społecznej: rozdajemy granty, uczymy podstawowych umiejętności biznesowych i mamy nadzieję, że rzucanie pieniędzmi na problem magicznie je przekształci. Jednak MŚP to nie przypadek opieki społecznej, a transformacja gospodarcza to nie akt dobroczynności.
Kiedy traktujemy strukturalne wyzwania biznesowe jako kwestie społeczne, budujemy kulturę zależności, która nagradza przetrwanie zamiast kompetencji. Tradycyjny podręcznik polityki jednorazowych grantów dopasowujących i taniego finansowania zakłada, że głównym deficytem jest kapitał. Tak nie jest. Prawdziwym deficytem jest deficyt realizacji i modelu biznesowego.
Przyznawanie ogólnego grantu cyfrowego przestarzałemu, niskodochodowemu modelowi biznesowemu po prostu dofinansowuje jego drogę ku porażce, opóźniając nieuniknione zamiast rozwiązywać systemową zmianę.
Aby przerwać ten cykl, cały ekosystem – obejmujący decydentów, instytucje finansowe i liderów biznesu – musi całkowicie zmienić swoje podejście z łagodzenia ubóstwa na tworzenie bogactwa. Potrzebujemy ekosystemu, który wychodzi poza utrzymywanie przedsiębiorstw przy życiu i zamiast tego bezlitośnie nagradza tworzenie wartości dodanej, innowacje i globalną konkurencyjność.
Co powstrzymuje MŚP?
Aby wyjść poza mentalność pomocy społecznej, musimy stawić czoła czterem podstawowym strukturalnym wąskim gardłom, które obecnie powstrzymują nasze najbardziej postępowe MŚP przed skalowaniem:
Ramy prawne pracy dla pokolenia naszych dziadków
Strukturalne niedopasowanie rozciąga się bezpośrednio na nasze ramy prawa pracy. Nasze obecne przepisy prawa pracy są przestarzałą pozostałością epoki przemysłowej, gdzie produktywność była mierzona wyłącznie godzinami spędzonymi na hali fabrycznej.
W gospodarce coraz bardziej zintegrowanej z automatyzacją i AI, wynagrodzenie oparte na czasie (karty zegarowe i stałe godziny pracy) nie ma już sensu. Tworzy sztuczną presję kosztów ogólnych dla pracodawców, jednocześnie nie nagradzając wysokowydajnych, wykwalifikowanych talentów.
Aby podnieść naszą stagnującą krajową produktywność, która znacznie odbiega od regionalnych odpowiedników, takich jak Singapur, musimy zaktualizować nasze przepisy prawa pracy, aby wspierały wynagrodzenie oparte na wynikach. Nasze przepisy muszą pozwalać postępowym MŚP na bezpośrednie powiązanie wynagrodzeń z wynikami i specjalistycznymi umiejętnościami. Chroni to marże biznesowe w niestabilnych cyklach gospodarczych, jednocześnie zapewniając pracownikom bezpośredni udział w bogactwie generowanym przez ich wysokowartościowe efekty pracy.
Wyprodukowane przez Malezję
Przez dziesięciolecia broniliśmy naszej pozycji jako taniej destynacji do kontraktowej produkcji i montażu. Ta era dobiegła końca. Konkurowanie wyłącznie na podstawie taniej siły roboczej to wyścig na dno, którego nie możemy już wygrać z wyłaniającymi się regionalnymi sąsiadami.
Strukturalna zmiana kierunku wymaga głębokiej zmiany mentalnej: przejścia od „Wyprodukowano w Malezji" do „Wyprodukowano przez Malezję". „Wyprodukowano w Malezji" dotyczy fizycznej pracy przy montażu kontraktowym. „Wyprodukowane przez Malezję" dotyczy własności – posiadania własności intelektualnej, wartości marki, oryginalnego projektu i danych klientów.
Kiedy MŚP posiada IP i eksportuje własną globalną markę, zyski o najwyższych marżach płyną bezpośrednio z powrotem do lokalnej gospodarki, przełamując raz na zawsze cykl niskich wynagrodzeń.
Jednak niemal cała nasza promocja inwestycji, architektura grantów, finansowanie i ramy regulacyjne pozostają zbudowane dla przestarzałego reżimu „Wyprodukowano w Malezji". To musi się zmienić.
Jeśli poważnie myślimy o przeniesieniu naszych MŚP od przetrwania do globalnej dominacji, musimy wykorzystać nasze najlepsze umysły przedsiębiorcze i połączyć to z pragmatycznymi politykami, które wzmacniają bez bycia protekcjonalnymi.
Przestańmy traktować małe firmy jak przypadki opieki społecznej do uratowania i zacznijmy budować MŚP światowej klasy poprzez usuwanie barier.
William Ng jest prezesem Stowarzyszenia Małych i Średnich Przedsiębiorstw Malezji.
Wyrażone poglądy są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko FMT.
