Apple podniósł ceny swoich MacBooków i iPadów, powołując się na gwałtowny wzrost kosztów układów pamięci i przechowywania danych, napędzany masową budową centrów danych przez branżę sztucznej inteligencji. Jest to sygnał, że nawet jeden z najpotężniejszych łańcuchów dostaw na świecie nie jest odporny na efekty uboczne boomu AI.
Podwyżki cen nie dotyczą iPhone'a, największego źródła przychodów Apple'a, lecz najmocniej uderzają w MacBooka Neo – budżetowego laptopa firmy, mającego konkurować z przystępnymi cenowo urządzeniami z systemem Windows i Chromebookami. Jego cena wywoławcza wzrosła z 599 USD (około ₦826 043) do 699 USD (około ₦964 202), zaledwie kilka miesięcy po premierze w marcu 2026 roku.
Inne podwyżki również były znaczące. MacBook Air z 512 gigabajtami pamięci masowej wzrósł z 1 099 USD (₦1 514 801) do 1 299 USD (₦1 791 720). MacBook Pro z 1 terabajtem pamięci masowej podrożał z 1 699 USD (₦2 343 032) do 1 999 USD (₦2 757 571).
iPad Air z 128 gigabajtami pamięci masowej podrożał z 599 USD (₦826 043) do 749 USD (₦965 202). Apple podniósł również ceny obu wersji swojego głośnika inteligentnego HomePod oraz przystawki Apple TV.
Główną przyczyną jest niedobór dynamicznej pamięci o dostępie swobodnym (DRAM) – układu używanego praktycznie w każdym nowoczesnym urządzeniu elektronicznym. Producenci pamięci, tacy jak Micron, priorytetowo traktują zamówienia od producentów układów AI, takich jak Nvidia, którzy ścigają się o zabezpieczenie dostaw dla centrów danych AI, pozostawiając producentów urządzeń, takich jak Apple, rywalizujących o to, co zostało.
Podobny artykuł: Historia zysku 29,6 mld USD: Apple zarabiał 224 000 USD co minutę w Q2 2026
Sam Micron potwierdził w środę, że zabezpieczył 22 miliardy dolarów w długoterminowych zobowiązaniach dostaw od klientów z branży AI.
Według analityka branżowego TrendForce, ceny DRAM wzrosły o nawet 98% tylko w pierwszym kwartale 2026 roku, a w bieżącym kwartale spodziewany jest kolejny wzrost o 58% do 63% – zjawisko, które niektórzy analitycy zaczęli nazywać „RAMageddonem".
Inwestorzy zareagowali natychmiast. Akcje Apple'a spadły o prawie 5% po ogłoszeniu, podczas gdy akcje rywala – Della – spadły o ponad 8%. Analitycy ostrzegli, że inni producenci urządzeń, którym brakuje głębokich i długoletnich relacji z dostawcami, jakie posiada Apple, mogą być zmuszeni do podniesienia cen jeszcze bardziej niż Apple.
„Środowisko pamięci jest trudne i pozostanie strukturalnie trudne w dającej się przewidzieć przyszłości" – powiedział Ben Bajarin, dyrektor generalny firmy doradztwa technologicznego Creative Strategies.
Dyrektor generalny Apple'a Tim Cook już w kwietniu ostrzegał inwestorów, że rosnące koszty pamięci zaczną wpływać na marże firmy pod koniec kwartału czerwcowego. „Spodziewamy się znacznie wyższych kosztów pamięci" – powiedział wówczas Cook, dodając, że wpływ będzie tylko narastał w kolejnych kwartałach.
Analitycy spodziewają się teraz, że iPhone również zostanie objęty własną podwyżką cen, gdy Apple zaprezentuje jesienną linię produktów, a timing tego tygodniowego ogłoszenia jest postrzegany jako celowy.
„To było niezwykle strategiczne posunięcie Apple'a, by ogłosić podwyżki cen przed jesienną premierą iPhone'a, tak aby w nagłówkach przy premierze nie dominowały podwyżki, lecz wartość, jaką oferują nowe telefony" – powiedziała Nabila Popal, starszy dyrektor ds. badań w IDC.
Szersze skutki niedoboru pamięci są znaczące. IDC szacuje teraz, że globalny rynek smartfonów odnotuje w tym roku największy w historii roczny spadek wynoszący prawie 14%, podczas gdy rynek PC ma spaść o 11,3%, w miarę jak rosnące koszty komponentów wywierają presję na producentów urządzeń w całej branży.
Jest to konsekwencja bezpośrednio wynikająca z bilionów dolarów pompowanych w infrastrukturę AI na całym świecie.


