Francuska liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen stanęła po stronie włoskiej premier Giorgii Meloni w jej publicznym sporze z prezydentem Donaldem Trumpem.
Konflikt wybuchł w weekend, gdy Trump twierdził, że Meloni „błagała" go o zdjęcie podczas niedawnego spotkania G7, i oskarżył ją o wykorzystywanie ich relacji do wewnętrznych korzyści politycznych. Meloni odpowiedziała, mówiąc, że Trump wymyślił tę historię i każąc mu pilnować własnego nosa, a Politico odnotowało obronę Le Pen włoskiej liderki.

„Był bardzo obraźliwy, więc w pełni rozumiem reakcję Giorgii Meloni, która wynika z dumy narodowej" – powiedziała Le Pen w środę w wywiadzie dla francuskiego radia France Culture. „Czy to definitywne zerwanie między dwoma narodami? Z pewnością nie. Czy to poważne ochłodzenie relacji między tymi dwojgiem? Jak najbardziej."
Komentarze te uwypuklają rosnący rozłam między administracją Trumpa a częścią europejskiej skrajnej prawicy, z których wielu niegdyś postrzegało Trumpa jako politycznego sojusznika. Podopieczny Le Pen, przewodniczący Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella, wcześniej chwalił Trumpa, ale ostatnio również się od niego zdystansował.
Sama Le Pen od dawna trzymała Waszyngton na dystans, zgodnie z francuską tradycją polityczną polegającą na strzeżeniu niezależności kraju.
„W stosunkach zagranicznych nie ma przyjaciół" – powiedziała. „Są interesy, które mogą być wspólne lub sprzeczne."
Przyznała Trumpowi rzadkie przekonania polityczne, ale stwierdziła, że jego podejście do wojny z Iranem stoi w sprzeczności z jego własnymi obietnicami.