Strateg polityczny Steve Schmidt ostro krytykuje prezydenta Donalda Trumpa, zestawiając go z prezydentem Barackiem Obamą w związku z czwartkowym otwarciem Centrum Prezydenckiego Obamy.
„Ameryka przeżywa kryzys godności, który zaczyna się na samym szczycie" – pisze Schmidt o Trumpie na swoim Substacku, The Warning.
Schmidt nazywa Trumpa „amalgamatem wad nagromadzonych tak wysoko, że stały się górą degeneracji. Jest arogancki bez osiągnięć, ignorancki bez ciekawości, okrutny bez celu, skorumpowany bez wstydu, nieprzewidywalny bez dyscypliny i emocjonalny bez umiaru."
Opisał Trumpa jako kogoś, kto pozbawiony jest samokontroli, inteligencji emocjonalnej i uczciwości – a przy tym jest „nałogowym kłamcą", „skazanym przestępcą" i „przegranym".
„Największym niebezpieczeństwem" – wyjaśnił Schmidt – „jest to, że miliony ludzi spojrzały na niego i doszły do wniosku, że jest godny urzędu, który dzierżył Washington, który uszlachetnił Lincoln i który Roosevelt przekształcił w motor demokratycznych celów."
Ale w czwartek, na „południu Chicago, pod amerykańską flagą, otoczony przez żyjących prezydentów z obu partii politycznych, wydarzyło się coś rzadkiego" – powiedział Schmidt: „Ameryka przypomniała sobie siebie."
Nazwał otwarcie Centrum Prezydenckiego Obamy „aktem narodowej pamięci" i „przypomnieniem, że charakter niegdyś miał znaczenie, że godność niegdyś zajmowała centralne miejsce w amerykańskim życiu publicznym i że istnieje jeszcze amerykańska tradycja warta obrony."
Schmidt pochwalił przemówienie byłej Pierwszej Damy Michelle Obamy jako „najpiękniejsze przemówienie dnia, bo nie dotyczyło zasadniczo polityki", lecz „charakteru".
„Mówiła wzruszająco o miłości, wsparciu i wspólnej drodze, która prowadziła ich rodzinę przez niezwykłe lata życia publicznego" – powiedział Schmidt. „To był hołd zakorzeniony nie w władzy, lecz w przyzwoitości."
„Potem" – kontynuował Schmidt – „Barack Obama stanął przed całym krajem i mówił o czymś, co niegdyś wydawało się zwyczajne, bo takie było: szacunku."
Obama powiedział, że ekspozycje w jego centrum prezydenckim „skupiają się nie tylko na polityce, ale na wspólnych wartościach, które umożliwiają demokrację – wierze w przyrodzoną godność i wartość wszystkich ludzi, przekonaniu, że nikt nie jest ponad prawem ani poza jego ochroną, wierze w system kontroli i równowagi w naszym rządzie oraz odpowiedzialności, która wynika z niezależnego sądownictwa i wolnej, prężnej prasy."
Donald Trump, powiedział Schmidt, w przeciwieństwie do tego, „stoi poza tym amerykańskim kręgiem."
„Nie jest jedynie kontrowersyjny. Jest głęboko nieamerykański" i „uosabia dokładnie typ człowieka, którego obawiali się ojcowie założyciele – człowieka, który myli apetyt z siłą, osobiste urazy z publicznym celem, a władzę z cnotą."
Ale wygłosił też ostrzeżenie – i plan działania.
„Odrodzenie Ameryki nigdy nie zacznie się od silniejszego człowieka" – powiedział Schmidt. „Zacznie się od lepszych obywateli. Zacznie się wtedy, gdy godność będzie znów podziwiana zamiast wyśmiewana. Zacznie się wtedy, gdy charakter znów będzie ważniejszy niż sława. Zacznie się wtedy, gdy Amerykanie zdecydują, że cnota nie jest staromodna – jest niezbędna."


