Trener główny Anglii Thomas Tuchel (z prawej) udziela wskazówek Marcusowi Rashfordowi podczas meczu z Chorwacją w Dallas. (Zdjęcie EPA Images)
ARLINGTON: Kapitan Harry Kane przypisał Thomasowi Tuchelowi zasługę wygłoszenia mowy szatniowej w przerwie, która pchnęła Anglię do zwycięstwa 4-2 nad Chorwacją i zainaugurowała ich walkę o tytuł mistrzów świata w środę.
Kane strzelił dwa gole w pierwszej połowie chaotycznego spotkania w Teksasie, w tym jednego z powtórzonego rzutu karnego, jednak wicemistrzowie z 2018 roku – Chorwacja – zdołali wyrównać i odrobić straty, doprowadzając do remisu 2-2 do przerwy.
Anglia weszła w drugą połowę z impetem – pomocnik Realu Madryt Jude Bellingham ruszył wzdłuż skrzydła i precyzyjnie posłał piłkę w dolny róg bramki.
Jeden z faworytów do wygrania turnieju w Ameryce Północnej, Anglia wypracowała po tym wiele okazji dzięki Kane'owi, Bellinghamowi i Nico O'Reilly'emu, po czym rezerwowy Marcus Rashford przypieczętował trzy punkty.
Zwycięstwo ukazało Anglię z jej najlepszej strony ofensywnej, jednak w defensywie – zwłaszcza w pierwszej połowie – zawodnicy prezentowali się dość krucho.
Zapytany, jak udało im się odskoczyć po przerwie, Kane powiedział o trenerze Tuchelu: „Szczerze mówiąc, wygłosił świetną mowę, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich straciliśmy tę drugą bramkę tuż przed przerwą.
„Powiedział nam po prostu, żebyśmy zdjęli kajdany, uspokoili się – czego się boimy? Po prostu idźmy na całość.
„Sposób, w jaki straciliśmy tę drugą bramkę – to nie jest drużyna, którą chcemy być: cofamy się głęboko, czekamy i i tak tracimy gola.
„Powiedział mniej więcej: co najgorszego może się stać? Przegramy mecz, pierwszy mecz grupowy, idziemy dalej, ruszamy do przodu – po prostu pokażmy światu, kim możemy być.
„I myślę, że dokładnie to zrobiliśmy w drugiej połowie."
Niemiec Tuchel, któremu powierzono zadanie doprowadzenia Anglii do pierwszego wielkiego trofeum od 1966 roku, przyznał, że jego drużyna była nerwowa i pasywna w pierwszej połowie.
Tuchel określił pierwsze 45 minut jako „skomplikowane".
„Czułem się trochę nerwowo" – powiedział ITV. „Decyzje, które podejmowaliśmy, sprowadzały się w zasadzie do tego, że wybieraliśmy bezpieczne rozwiązania i graliśmy zbyt wiele piłek do tyłu.
„Mieliśmy trudności ze znalezieniem rytmu, brakowało nam pewności siebie, żeby przechodzić przez luki i znajdować rytm w krótkich podaniach, a potem zmieniać stronę gry."
Tuchel był znacznie szczęśliwszy po przerwie, gdy Anglia ostatecznie wygrała dość komfortowo.
„Kocham reakcję zawodników w drugiej połowie, druga połowa była znakomita" – powiedział.
„Zasługiwaliśmy na zwycięstwo, ale było to emocjonujące, wiele emocji się kłębiło i zajęło nam trochę czasu, żeby wejść w ten mecz – ale w końcu to zrobiliśmy i to jest pozytywne."

