Tytuł noty mówi wszystko o pytaniu, na które Morgan Stanley stara się odpowiedzieć. „Is Peace Mispriced?" („Czy pokój jest błędnie wyceniony?"), opublikowany 16 czerwca przez analityka akcji i stratega surowcowego Devina McDermotta, pojawia się w momencie, gdy ceny ropy naftowej już gwałtownie się przesunęły.
Uwzględniając sesję 15 czerwca, WTI spadł o 29% od czasu, gdy USA i Iran ogłosiły zawieszenie broni na początku kwietnia, co oznacza spadek o około 30 dolarów za baryłkę. Pytanie, które stawia nota, brzmi: czy ten ruch zaszedł za daleko i zbyt szybko.
Odpowiedź Morgan Stanley jest zniuansowana. Bank obniżył swoje prognozy dla Brent: z 100 do 90 dolarów za baryłkę w III kwartale oraz z 95 do 80 dolarów w IV kwartale – cięcia mniejsze niż sama wyprzedaż rynkowa, jak podał Bloomberg. Ta różnica sprawia, że nota jest warta uważnej lektury.
Fizyczna rzeczywistość opisana przez Morgan Stanley jest bardziej skomplikowana, niż sugerują ruchy cenowe. Strateg naftowy MS, Martijn Rats, spodziewa się, że po ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz normalizacja przepływów tankowców zajmie kilka tygodni.
Jego prognozy zakładają powrót 50% zakłóconej produkcji do września i 80% do grudnia. Przy tych założeniach bank szacuje, że globalne rynki naftowe wciąż będą zmagać się ze średnim deficytem wynoszącym około 3,4 miliona baryłek dziennie w trzecim kwartale, lub 1,1 miliona baryłek dziennie, patrząc wyłącznie na zapasy OECD.
Więcej o ropie i gazie:
Nawet gdy produkcja zacznie się odbudowywać, nota podkreśla, że zapasy wyczerpane od czasu wybuchu konfliktu pod koniec lutego będą musiały zostać odtworzone. Globalne zasoby były uszczuplane w historycznym tempie przez cały czas trwania konfliktu, a zapasy OECD spadły znacznie poniżej pięcioletnich średnich.
Rynek zbliży się do równowagi w czwartym kwartale, jak zauważa Morgan Stanley, ale w tym momencie świat będzie wciąż musiał uzupełnić znaczne ubytki zapasów, które nagromadziły się od początku walk. Martijn Rats spodziewa się, że Brent będzie znajdował wsparcie na poziomie około 90 dolarów w III kwartale i na poziomie 80 dolarów lub powyżej do przyszłego roku.
Analiza akcji zawarta w nocie to miejsce, gdzie argumentacja Morgan Stanley staje się najbardziej konkretna. Przy bieżącej cenie terminowej wynoszącej około 72 dolarów za WTI, bank szacuje medianę rentowności wolnych przepływów pieniężnych (FCF) na 2027 rok na poziomie 11% dla spółek naftowych objętych jego analizą: 13% dla amerykańskich spółek E&P zajmujących się ropą, 8% dla amerykańskich potentatów i 9% dla Kanady.
Przy 55 dolarach za WTI mediana rentowności spada do 5%. Przy 105 dolarach wzrasta do 19%, co oznacza około 3 punkty procentowe zmiany na każde 10 dolarów ruchu WTI.
Powiązane: Goldman Sachs podtrzymuje przekaz w sprawie ropy i gospodarki na 2026 rok
Bardziej uderzająca liczba dotyczy strony wartości wewnętrznej. Morgan Stanley szacuje, że wyceny producentów ropy odzwierciedlają obecnie średnią cenę WTI wynoszącą około 66 dolarów za baryłkę, co stanowi około 13% poniżej 12-miesięcznej ceny terminowej na poziomie około 75 dolarów.
Rynek akcji wycenia ropę znacznie poniżej poziomu, na którym faktycznie znajduje się krzywa terminowa. Bank wykorzystuje tę lukę jako podstawę swojego argumentu, że korekta stworzyła okazję do zwiększenia ekspozycji na potentatów i wysokiej jakości spółki E&P.
Morgan Stanley nie twierdzi, że ceny ropy powrócą do szczytów z okresu konfliktu. Nota identyfikuje dwa strukturalne czynniki, które mają ograniczać wzrost nawet przy zacieśnianiu podaży: wysokie eksporty USA i niskie importy Chin, które analitycy nazywają „twin-solvers" (podwójnymi stabilizatorami).
„Jednak biorąc pod uwagę, że 'twin-solvers' w postaci wysokich eksportów USA i niskich importów Chin wydają się na razie utrzymywać, spread powyżej 80 dolarów za baryłkę może być tylko ograniczony" – stwierdzono w nocie. „Mając to na uwadze, ustalamy naszą średnią prognozę Dated Brent na III kwartał na poziomie 90 dolarów za baryłkę, w dół ze 100 dolarów za baryłkę wcześniej."
Dane bazowe potwierdzają tę interpretację. Netto eksport morski USA jest o około 4 miliony baryłek dziennie wyższy niż rok temu, podczas gdy netto import morski do Chin utrzymuje tendencję spadkową przez cały czerwiec.
Globalne uwalnianie rezerw strategicznych (SPR) na poziomie 2,5 miliona baryłek dziennie w okresie od kwietnia do czerwca ma gwałtownie spaść do 0,7 miliona baryłek dziennie w lipcu i sierpniu. To usuwa istotną poduszkę podażową, która powstrzymywała ceny przed jeszcze większym wzrostem w okresie konfliktu.
Fizyczna rzeczywistość opisana przez Morgan Stanley jest bardziej skomplikowana, niż sugerują ruchy cenowe
Pleul&solGetty Images
Tabela porównawcza ujawnia jeszcze jeden warty odnotowania punkt danych. Wewnętrzne założenie Morgan Stanley dotyczące ceny WTI na 2026 rok wynosi 88,24 dolara za baryłkę, z Brent na poziomie 97,26 dolara. Przy bieżącej cenie terminowej wynoszącej około 80 dolarów za WTI, nota szacuje medianę rentowności FCF na poziomie 12% dla producentów ropy i całkowitą stopę zwrotu dla akcjonariuszy na poziomie 8%.
Dla porównania Goldman Sachs obniżył swoją prognozę Brent na IV kwartał 2026 roku do 80 dolarów i przesunął średnią na 2027 rok w dół do 75 dolarów, jak podał OilPrice.com. Luka między wewnętrznym cennikiem Morgan Stanley a opublikowaną prognozą Goldman ukazuje, jak bardzo dwa banki różnią się w ocenie, czy umowa pokojowa w pełni rozwiązuje kwestię podaży.
Sformułowanie „Is Peace Mispriced?" nie jest argumentem, że rynek naftowy błędnie reaguje wyprzedażą. Jest to argument, że szybkość i skala wyprzedaży wyprzedziły fizyczne realia na ziemi.
Akcje spółek energetycznych w szczególności wyceniają teraz cenę ropy znacznie poniżej nawet bieżącej krzywej terminowej. To konkretne i weryfikowalne twierdzenie, które dane dotyczące tankowców, raporty o zapasach i dane produkcyjne z najbliższych kilku tygodni albo potwierdzą, albo obalą.
Dla inwestorów nota nie mówi im, żeby kupowali ropę. Mówi im, że akcje wyceniają WTI na 66 dolarów, podczas gdy cena terminowa wynosi 75 dolarów, że 50% zakłóconej podaży nie powróci przed wrześniem i że poduszka SPR ma spaść o dwie trzecie.
To, czy ta kombinacja stanowi okazję, zależy od tego, jak szybko rynek zdecyduje, że umowa pokojowa faktycznie rozwiązała kwestię podaży. Morgan Stanley wyraźnie nie jest o tym przekonany.
Powiązane: Scott Bessent wysyła wyraźny sygnał w sprawie cen ropy i gospodarki
