Autorstwa Jonathana Turleya,
Na Alasce rozgorzała ciekawa kontrowersja, gdzie urzędnik wyborczy właśnie zdyskwalifikował kandydata z powodu jego nazwiska. Senator Dan Sullivan (R-Alaska) toczy wyścig uznawany za zacięty z byłą kongresmenką Demokratów Mary Peltolą. Mandat jest postrzegany jako kluczowy dla odzyskania władzy przez Demokratów. Wyścig pogrążył się w chaosie, gdy na liście wyborczej znalazł się emerytowany nauczyciel o nazwisku Dan Sullivan, niemający żadnych związków z Partią Republikańską, lecz powiązany z działaczami Demokratów.
Domniemany brudny trik ze strony zwolenników Demokratów i Peltoli miał podzielić głosy na Sullivana poprzez zwykłe zamieszanie. Dyrektor Działu Wyborów Carol Beecher zdyskwalifikowała Dana J. Sullivana, kładąc temu kres w tym tygodniu.
Podejrzany brudny trik pojawia się w czasie, gdy kandydaci Demokratów i komentatorzy wzywają do odzyskania władzy „wszelkimi niezbędnymi środkami".
Mogłoby to stworzyć interesującą podstawę do odwołania, gdyby nauczyciel Sullivan twierdził, że to jedynie kolosalny zbieg okoliczności lub że ma prawo być narzędziem wyborczego zamieszania.
To stary trik stosowany przez innych kandydatów Demokratów w historii, w tym J.F. Kennedy'ego. W pierwszym starcie Kennedy'ego o fotel kongresmenski w 1946 roku w Bostonie, rywalizował on z radnym miejskim Bostonu Joe Russo w prawyborach. Dzielnica była w przeważającej mierze irlandzka i włoska. Ojciec Kennedy'ego, Joe, rzekomo zapłacił innemu Josephowi Russo, dozorcy, aby wystartował i podzielił włoskie głosy poprzez zamieszanie.
W 2000 roku Republikanie stanęli wobec podobnych zarzutów, gdy lider mniejszości w Izbie Reprezentantów Richard A. Gephardt stwierdził, że rywalizuje z Richardem A. Gebhardtem.
Beecher stwierdziła, że Dan J. Sullivan i Demokraci stosowali ten sam brudny trik, próbując przejąć mandat. W liście opublikowanym w poniedziałek stwierdziła, że kandydatura nauczyciela została „zgłoszona w celu wywołania zamieszania lub wprowadzenia w błąd, a tym samym naruszenia uczciwości lub neutralności karty do głosowania".
W ramach systemu głosowania rankingowego na Alasce Dan J. Sullivan mógłby awansować do wyborów powszechnych jako jeden z czterech kandydatów z największą liczbą głosów – fałszując w ten sposób wynik na korzyść Peltoli.
Beecher odnotowała kilka wskaźników świadczących o tym, że nauczyciel Sullivan i Demokraci prowadzili nieuczciwą kampanię dezinformacyjną. Zwróciła uwagę, że głosował pod nazwiskiem Daniel J. Sullivan Jr., lecz wnioskował o umieszczenie na liście wyborczej jako Dan Sullivan – co czyniło go identycznym z urzędującym senatorem. Próbował nawet zarejestrować się używając inicjału „S", co odpowiadałoby nazwisku senatora.
Odnotowała również, że Dan J. Sullivan nie zarejestrował się jako Republikanin przed rozpoczęciem swojej kampanii senatorskiej i że stworzył nową stronę internetową, która wykorzystywała „schemat kolorystyczny i ogólny motyw" podobny do materiałów kampanijnych urzędującego senatora.
Odnotowała również jego powiązania z Amber Lee, konsultantką Demokratów na Alasce i byłą zwolenniczką Peltoli.
Jeśli to prawda, jest to haniebna rola odegrana przez tego emerytowanego nauczyciela i działaczy Demokratów. Podczas gdy twierdzą, że bronią demokracji, aktywiści i liderzy Demokratów często stosują najbardziej antydemokratyczne metody czyszczenia list wyborczych lub, jak w tym przypadku, wyborczego zamieszania.
Pytaniem pozostaje rola Peltoli, DNC i Demokratycznego Komitetu Kampanii Senatorskiej w zachęcaniu do tego brudnego triku na Alasce. Wymagałoby to dociekliwych, niezależnych ogólnokrajowych mediów.
Raz jeszcze, od Alaski po Maine, Demokraci mogą musieć zapytać: „Czy to my jesteśmy tymi złymi?"
Autorstwa Jonathana Turleya,
Na Alasce rozgorzała ciekawa kontrowersja, gdzie urzędnik wyborczy właśnie zdyskwalifikował kandydata z powodu jego nazwiska. Senator Dan Sullivan (R-Alaska) toczy wyścig uznawany za zacięty z byłą kongresmenką Demokratów Mary Peltolą. Mandat jest postrzegany jako kluczowy dla odzyskania władzy przez Demokratów. Wyścig pogrążył się w chaosie, gdy na liście wyborczej znalazł się emerytowany nauczyciel o nazwisku Dan Sullivan, niemający żadnych związków z Partią Republikańską, lecz powiązany z działaczami Demokratów.
Domniemany brudny trik ze strony zwolenników Demokratów i Peltoli miał podzielić głosy na Sullivana poprzez zwykłe zamieszanie. Dyrektor Działu Wyborów Carol Beecher zdyskwalifikowała Dana J. Sullivana, kładąc temu kres w tym tygodniu.
Podejrzany brudny trik pojawia się w czasie, gdy kandydaci Demokratów i komentatorzy wzywają do odzyskania władzy „wszelkimi niezbędnymi środkami".
Mogłoby to stworzyć interesującą podstawę do odwołania, gdyby nauczyciel Sullivan twierdził, że to jedynie kolosalny zbieg okoliczności lub że ma prawo być narzędziem wyborczego zamieszania.
To stary trik stosowany przez innych kandydatów Demokratów w historii, w tym J.F. Kennedy'ego. W pierwszym starcie Kennedy'ego o fotel kongresmenski w 1946 roku w Bostonie, rywalizował on z radnym miejskim Bostonu Joe Russo w prawyborach. Dzielnica była w przeważającej mierze irlandzka i włoska. Ojciec Kennedy'ego, Joe, rzekomo zapłacił innemu Josephowi Russo, dozorcy, aby wystartował i podzielił włoskie głosy poprzez zamieszanie.
W 2000 roku Republikanie stanęli wobec podobnych zarzutów, gdy lider mniejszości w Izbie Reprezentantów Richard A. Gephardt stwierdził, że rywalizuje z Richardem A. Gebhardtem.
Beecher stwierdziła, że Dan J. Sullivan i Demokraci stosowali ten sam brudny trik, próbując przejąć mandat. W liście opublikowanym w poniedziałek stwierdziła, że kandydatura nauczyciela została „zgłoszona w celu wywołania zamieszania lub wprowadzenia w błąd, a tym samym naruszenia uczciwości lub neutralności karty do głosowania".
W ramach systemu głosowania rankingowego na Alasce Dan J. Sullivan mógłby awansować do wyborów powszechnych jako jeden z czterech kandydatów z największą liczbą głosów – fałszując w ten sposób wynik na korzyść Peltoli.
Beecher odnotowała kilka wskaźników świadczących o tym, że nauczyciel Sullivan i Demokraci prowadzili nieuczciwą kampanię dezinformacyjną. Zwróciła uwagę, że głosował pod nazwiskiem Daniel J. Sullivan Jr., lecz wnioskował o umieszczenie na liście wyborczej jako Dan Sullivan – co czyniło go identycznym z urzędującym senatorem. Próbował nawet zarejestrować się używając inicjału „S", co odpowiadałoby nazwisku senatora.
Odnotowała również, że Dan J. Sullivan nie zarejestrował się jako Republikanin przed rozpoczęciem swojej kampanii senatorskiej i że stworzył nową stronę internetową, która wykorzystywała „schemat kolorystyczny i ogólny motyw" podobny do materiałów kampanijnych urzędującego senatora.
Odnotowała również jego powiązania z Amber Lee, konsultantką Demokratów na Alasce i byłą zwolenniczką Peltoli.
Jeśli to prawda, jest to haniebna rola odegrana przez tego emerytowanego nauczyciela i działaczy Demokratów. Podczas gdy twierdzą, że bronią demokracji, aktywiści i liderzy Demokratów często stosują najbardziej antydemokratyczne metody czyszczenia list wyborczych lub, jak w tym przypadku, wyborczego zamieszania.
Pytaniem pozostaje rola Peltoli, DNC i Demokratycznego Komitetu Kampanii Senatorskiej w zachęcaniu do tego brudnego triku na Alasce. Wymagałoby to dociekliwych, niezależnych ogólnokrajowych mediów.
Raz jeszcze, od Alaski po Maine, Demokraci mogą musieć zapytać: „Czy to my jesteśmy tymi złymi?"


