Według emerytowanego podpułkownika próby uciszenia senatora Marka Kelly'ego (D-Ariz.) przez prezydenta Donalda Trumpa i sekretarza obrony Pete'a Hegsetha stanowią zagrożenie dla wolności słowa w Ameryce.
„Sekretarz obrony najpierw wziął Kelly'ego na cel, ponieważ był on jednym z senackich Demokratów, którzy nagrali wideo przypominające żołnierzom, że mogą odmawiać wykonywania bezprawnych rozkazów, a Hegseth oświadczył, że obniży stopień wojskowy Kelly'ego oraz jego wojskową emeryturę" — napisała ppłk Rachel E. VanLandingham (w stanie spoczynku) w niedzielę dla MS NOW. „Jednak sędzia Richard Leon z Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Kolumbii tymczasowo zakazał Pentagonowi podjęcia takich działań."
Pomimo odrzucenia przez Leona działań Trumpa i Hegsetha, VanLandingham opisała, jak „niepokojąco, nowa próba Hegsetha, aby uciszyć swojego nemezis Kelly'ego, jest częścią szerszych wysiłków Pentagonu, by zamknąć usta wszystkim nam — emerytom wojskowym, zwłaszcza tym posiadającym władzę ustawodawczą." Powołując się na niedawne oświadczenie Hegsetha, że Kelly „paplał w telewizji" o rzekomo „tajnym" odprawie Pentagonu i przysięgając, że Departament Obrony „przejrzy", czy naruszył „swoją przysięgę… znowu?", VanLandingham umieściła to oświadczenie w kontekście tej samej cenzorskiej logiki, którą posłużono się w apelacji Trumpa od orzeczenia Leona.
„W trakcie apelacji od orzeczenia sędziego Leona, która nastąpiła na kilka dni przed tym, jak sekretarz obrony opublikował wpis o Kellym na X, rząd szokująco argumentował, że wszyscy emeryci wojskowi muszą w istocie zrezygnować z części swoich praw do wolności słowa, aby zachować świadczenia, które wypracowali podczas długich i zaszczytnych karier w służbie czynnej" — napisała VanLandingham. „Co więcej, rząd argumentował, że Kelly — zamiast by jego wypowiedzi były jeszcze bardziej chronione ze względu na pełnioną przez niego funkcję nadzorczą jako senatora — powinien mieć mniejsze prawa do wolności słowa, ponieważ jego wpływ na wojsko mógłby być większy."
Dodała: „To jest bardzo niebezpieczne. Jeśli Pentagon może uciszyć urzędującego senatora, to może uciszyć nas wszystkich."
Zwróciła również uwagę na ironię sytuacji, w której Hegseth oskarża Kelly'ego o nieostrożne obchodzenie się z informacjami niejawnymi, biorąc pod uwagę jego własną centralną rolę w ubiegłorocznym skandalu tzw. „Signal Gate".
„Sekretarz obrony ze sprawy 'Signal Gate', którego własny inspektor generalny stwierdził, że nieodpowiednio obchodził się z informacjami niejawnymi, nie powinien insynuować, że publiczne komentarze Kelly'ego, takie jak 'zużyliśmy dużo amunicji', naruszyły jakąkolwiek przysięgę złożoną przez Kelly'ego — czy to jako oficera wojskowego, czy jego senacką przysięgę służby (senatorowie nie składają przysiąg tajności ani nie posiadają poświadczeń bezpieczeństwa)" — napisała VanLandingham. „Ale Hegseth nadal ujawnia się jako szef Pentagonu bardziej zainteresowany wdawaniem się w błahe spory z doświadczonym wojskowo senatorem niż przekonywaniem Amerykanów do wojny z Iranem."
Dodała: „Wyraźnie widać, że administracja Trumpa, a Hegseth w szczególności, nie chce, aby jej wojskowe narracje były kwestionowane przez kogokolwiek, kto posiada największą wiarygodność i doświadczenie, by to robić."
Sam Kelly spekulował w ubiegłym tygodniu, że Trump i Hegseth biorą go na cel, ponieważ nie chcą, aby weterani, dobrze znający strategię wojskową, wskazywali na problemy w sposobie, w jaki prowadzi on amerykańską wojnę z Iranem.
„Myślę, że sprowadza się to do faktu, że nie chce być pociągany do odpowiedzialności" — powiedział senator Mark Kelly (D-Ariz.) Jake'owi Tapperowi z MS NOW. „Zużyli ogromną ilość amunicji i myślę, że jedyne dochodzenie, którego potrzebujemy — to, którego potrzebujemy teraz — to: po 15 000 uderzeń wszystko, co z tego wyniknęło, to 13 martwych Amerykanów. Mamy zamknięty Cieśninę Ormuz, ceny benzyny w Arizonie wynoszą 4,80 dolara za galon i wydaje się, że rosną."
Kelly podsumował: „I mamy sekretarza obrony, który jest nie tylko słabo przygotowany, nieprzygotowany i niekwalifikowany do tej pracy — nie chce być pociągany do odpowiedzialności za te działania."


