Badacz kryptowalut twierdzi, że Canton, sieć blockchain wspierana przez główne instytucje finansowe, działa bardziej jak tradycyjny bank niż zdecentralizowana sieć.
Justin Bons, założyciel Cyber Capital, przedstawił to twierdzenie w szczegółowym publicznym wpisie dotyczącym modelu zarządzania i ekonomicznego projektu.
Oskarżył sieć o wprowadzanie inwestorów w błąd za pomocą sfabrykowanych wskaźników i fałszywych twierdzeń o decentralizacji. Jego wypowiedzi przyciągnęły znaczną uwagę w społeczności krypto.
Bons wskazał na proces walidatorów tylko na zaproszenie jako bezpośredni dowód centralizacji. Istniejący już zestaw walidatorów decyduje, kto może uczestniczyć w konsensusie, podobnie jak zarząd zatwierdzający nowych członków.
Napisał, że „istnieje dosłownie proces aplikacji tylko na zaproszenie, w którym istniejący już zestaw walidatorów decyduje, kto może dołączyć." Twierdził, że taka struktura jest przeciwieństwem tego, czemu służy technologia blockchain.
Sieć stosuje również wielopoziomowy system opłat, który pobiera wyższe opłaty od mniejszych użytkowników niż od większych. Bons dokonał bezpośredniego porównania do tradycyjnej bankowości, która od dawna stosuje preferencyjne traktowanie zamożnych klientów.
Centralna władza dodatkowo decyduje, które aplikacje otrzymują wyróżniony status i zwiększone nagrody. Krytycy twierdzą, że model ten koncentruje władzę w sposób odzwierciedlający instytucjonalne finanse.
Projekt spala również tokeny pobrane bezpośrednio z portfeli posiadaczy za pomocą wbudowanego mechanizmu. Bons opisał to jako system podatkowy narzucony przez scentralizowaną władzę.
Argumentował, że taki mechanizm nie ma miejsca w prawdziwie zdecentralizowanej sieci. Zauważył, że tradycyjne banki działają poprzez podobne odgórne kontrole finansowe.
Canton wykazuje zgłaszaną netto stopę inflacji na poziomie 21,8%, przy czym walidatorzy otrzymują nagrody tokenowe bez stakowania czegokolwiek.
Bons porównał to rozwiązanie do schematu drukowania pieniędzy. Argumentował, że partnerstwa mogą być motywowane bezpłatnymi dystrybucjami tokenów, a nie rzeczywistą użytecznością. Twierdził, że ta dynamika służy walidatorom i wybranym aplikacjom znacznie bardziej niż zwykłym użytkownikom.
Bons zakwestionował również zgłaszane TVL aktywów świata rzeczywistego Canton przekraczające 326 miliardów dolarów. Nazwał tę liczbę sztuczką księgową możliwą dzięki partnerstwom korporacyjnym.
Firmy takie jak Broadridge podobno odzwierciedlają swoje istniejące bilanse w prywatnych sieciach na platformie. Te dane są następnie rejestrowane jako TVL on-chain bez żadnej rzeczywistej aktywności on-chain.
Bardziej renomowane platformy śledzące, w tym DeFiLlama, podobno wykazują rzeczywiste TVL Canton na poziomie zero. Bons argumentował, że sieć nie wpłynęłaby na te bilanse, gdyby jutro przestała działać.
Twierdził, że potwierdza to, iż wskaźnik jest całkowicie sfabrykowany. Różnica między deklarowaną a zgłaszaną liczbą jest znaczna.
Bons odwołał się również do wczesnego internetu, aby nakreślić szerszą debatę. Duże instytucje kiedyś opierały się otwartemu publicznemu internetowi i zamiast tego popierały prywatne alternatywy.
Publiczny internet ostatecznie zwyciężył nad tymi zamkniętymi systemami. Zasugerował, że prawdziwie zdecentralizowane blockchainy pójdą tą samą historyczną drogą.
Badacz doszedł do wniosku, że Canton reprezentuje regres, a nie postęp w przestrzeni krypto. Argumentował, że sieć powołuje się na wartości krypto, jednocześnie całkowicie im zaprzeczając.
System bankowy, który Canton przypomina, powiedział, jest dokładnie tym, czemu krypto zostało stworzone, aby się przeciwstawić. To napięcie, dla wielu w branży, pozostaje centralną kwestią.
Wpis Czy Canton to naprawdę Blockchain? Badacz twierdzi, że nie przechodzi żadnego testu decentralizacji pojawił się po raz pierwszy na Blockonomi.
