Alarmujące niedawne komentarze prezydenta Donalda Trumpa dotyczące wojny w Iranie wywołały szeroką debatę na temat jego odpowiedzialności za zbrodnie wojenne, ale według emerytowanego podpułkownika, który rozmawiał z The Hill, prawdziwym zmartwieniem w tym momencie dla wojska jest konieczność wykonywania jego „okropnych" rozkazów, które nie są ściśle nielegalne.
W raporcie opublikowanym w środę rano The Hill zauważył, że „coraz poważniejszy język" Trumpa dotyczący konfliktu w Iranie „zaalarmował ekspertów prawnych, którzy twierdzą, że jest to niebezpieczna eskalacja, która tworzy pobłażliwe środowisko dla szkód dla ludności cywilnej". Narastają również obawy „czy członkowie służby zostaną poproszeni o wykonanie tego, co w ramach Konwencji Genewskiej stanowi zbrodnie wojenne".
Rozmawiając z mediami o sytuacji, Rachel VanLandingham, emerytowana podpułkownik Sił Powietrznych i była adwokat wojskowy, powiedziała, że amerykańskie wojsko obecnie zmaga się z tym, jak „przetłumaczyć" przesadzone groźby Trumpa na działania i ostrzegła, że w ramach przyjętych praw wojennych wciąż jest znaczny margines na okropne postępowanie, które wyrządza „wielką" szkodę ludności cywilnej i infrastrukturze.
„Prawo wojenne pozwala na wiele szkód dla ludności cywilnej, wiele zniszczeń, w szczególności dlatego, że Stany Zjednoczone przyjmują bardziej rozciągnięty pogląd — jest to kontrowersyjne — dotyczący tego, co w pierwszej kolejności stanowi prawny cel militarny" — powiedziała VanLandingham.
Wyjaśniła dalej, że pomimo tego marginesu na „przemoc i zniszczenie", prawo wojskowe nadal „stara się to zminimalizować poprzez angażowanie się w kontrolę i równowagę", a także ustanowienie jasnego celu poza bezmyślnym zniszczeniem dla samego zniszczenia, z czym Trump i jego administracja mieli trudności. Wyraziła również poważne obawy co do stopnia, w jakim prezydent sygnalizuje, że uważa szkody dla ludności cywilnej za akceptowalne.
„Chodzi o zapewnienie, że znajdujesz rzeczywisty cel militarny, a nie tylko atakujesz każdy most, ponieważ tam jest" — wyjaśniła VanLandingham. „Musisz znaleźć to połączenie, ten związek z tym, gdzie jest efektywny wkład w operacje wojskowe".
Kontynuowała: „Obawiam się, że z tego powodu następuje efekt rozciągania" — powiedziała The Hill. „Wierzę, że nasi ludzie są bardzo dobrze przeszkoleni, nie powiedzą po prostu: 'Tak jest, zbombardujemy każdą elektrownię i każdy most', ale... obawiam się, że doktryna, którą Stany Zjednoczone używały wcześniej — ale używały w bardziej dyskretny sposób — może być użyta w tego rodzaju okolicznościach, aby znaleźć więcej celów w celu zaspokojenia intencji prezydenckiego naczelnego dowódcy, a to oznacza więcej ludzkiego lub cywilnego cierpienia".


