Urzędnik wywiadu, który zrezygnował z administracji prezydenta Donalda Trumpa w proteście przeciwko wojnie w Iranie, argumentował, że Ameryka teraz "jest w niebezpieczeństwie" z powodu jego furii.
"Trump wierzy, że grozi Iranowi zniszczeniem, ale to Ameryka jest teraz w niebezpieczeństwie" - napisał Joe Kent, były dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego Stanów Zjednoczonych, na platformie mediów społecznościowych X we wtorek. "Jeśli spróbuje wymazać cywilizację irańską, Stany Zjednoczone nie będą już postrzegane jako siła stabilizująca na świecie, ale jako czynnik chaosu - faktycznie kończąc nasz status największego supermocarstwa świata."
Dodał: "To wywróciłoby naszą gospodarkę do góry nogami i zniszczyło globalny porządek. Proces już trwa, jednak wciąż mamy czas, aby uniknąć katastrofy, jeśli Trump znajdzie odwagę, by prowadzić poważne negocjacje, a nie lekkomyślną furię i zniszczenie."
Kent, który zrezygnował w marcu w proteście przeciwko nieuzasadnionej inwazji Trumpa na Iran, powiedział prawicowemu komentatorowi Tuckerowi Carlsonowi w zeszłym miesiącu, że wierzy, iż "zagraniczne powiązania" wpłynęły na Trumpa, by zaatakował Iran i były również odpowiedzialne za zabójstwo nieżyjącego już prawicowego działacza, Charliego Kirka.
"Sprawy naprawdę nabrały tempa we wtorek, kiedy Kent powiedział konserwatywnego pisarza (i dwukrotnie nieudanego kandydata na gubernatora Kalifornii) Michaelowi Shellenbergerowi, że byłby gotów zeznawać w obronie oskarżonego o morderstwo Kirka Tylera Robinsona, że FBI spieprzyło śledztwo" - napisał wówczas konserwatywny publicysta The Bulwark, Will Sommer. "Kent powiedział Shellenbergerowi, że został ostrzeżony, iż jego własne dochodzenie w sprawie morderstwa Kirka - które prowadził ze swojego rządowego stanowiska, niezależnie od FBI - może zaszkodzić oskarżeniu przeciwko Robinsonowi."
Kent następnie dodał: "Zdecydowanie byłem przed tym ostrzegany wielokrotnie. Jeśli w końcu będę musiał [zostać wezwany jako świadek], to to zrobię. To nie jest coś, czego szukam."
Ponieważ Kent również twierdził, że Trump zaatakował Iran z powodu manipulacji Izraela, niektórzy eksperci obawiają się, że jego twierdzenia zaostrzają antysemityzm.
"Kiedy naród zaczyna wojnę z wątpliwych powodów, a następnie ponosi konsekwencje, nieuchronnie następuje poszukiwanie kozłów ofiarnych" - napisał historyk wojskowości Max Boot dla The Washington Post w zeszłym miesiącu. "Teorie spiskowe obfitują. Stało się tak po I wojnie światowej, kiedy ulubionymi złoczyńcami byli 'handlarze śmierci' i międzynarodowi bankierzy. Stało się to ponownie po wojnie w Iraku, którą niektórzy obwiniali o 'neokonserwatystów' i Halliburton, giganta usług naftowych kierowanego przez Dicka Cheneya, zanim został wiceprezydentem."
Wszyscy ci kozły ofiarne - tak zwani "handlarze śmierci", "międzynarodowi bankierzy", "neokonserwatyści" i tak dalej - są kodowymi słowami oznaczającymi "Żydów" - dodał Boot. Teraz długoletni publicysta spekulował, że "lekkomyślna wojna Trumpa przeciwko Iranowi" spowoduje, że stanie się to ponownie.
"Jak to często bywa, Żydzi - lub, jeśli wolisz uprzejmy eufemizm, 'syjoniści' lub 'lobby izraelskie' - stanowią wygodnego kozła ofiarnego" - podsumował Boot. "To, co prawicowa margines kiedyś szeptał - że była to 'wojna dla Izraela' - nagle wybuchło na pierwszych stronach w zeszłym tygodniu dzięki rezygnacji Joe Kenta ze stanowiska dyrektora Narodowego Centrum Antyterrorystycznego. W zjadliwym publicznym liście Kent napisał, że 'Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla naszego narodu' i że 'rozpoczęliśmy tę wojnę z powodu presji ze strony Izraela i jego potężnego amerykańskiego lobby'."


