Ponad tuzin przywódców Partii Republikańskiej w legislaturach stanowych w całym kraju zdecydowało się odejść w ciągu ostatnich 14 miesięcy, co według analityków może być kolejnym złowieszczym znakiem kłopotów przed wyborami śródokresowymi dla partii już osłabionej przez spadające wskaźniki poparcia Donalda Trumpa.
Odejścia, które pochodzą ze stanów będących polami bitewnymi, w tym Wisconsin, Karoliny Północnej, Georgii i Iowa, odzwierciedlają równoległy exodus w Kongresie, gdzie 36 członków Izby Reprezentantów z Partii Republikańskiej i siedmiu senatorów GOP ogłosiło, że nie będą ubiegać się o reelekcję w listopadzie.

"Myślę, że swoimi działaniami stawia republikanów w defensywie" - powiedział Politico konsultant GOP z Kolorado Dick Wadhams w raporcie opublikowanym w sobotę. "Nie mogą już tego znieść."
Najbardziej dotkliwe straty miały miejsce w Wisconsin, gdzie przewodniczący Zgromadzenia Robin Vos i lider większości Senatu Devin LeMahieu ogłosili przejście na emeryturę w ostatnich miesiącach, pozostawiając partię broniącą bardzo wąskich marginesów na przerysowanych mapach, które już kosztowały ich 10 miejsc w Zgromadzeniu w 2024 roku.
"Demokraci ślinią się na tę okazję. Politico ujęło to wprost: 'Republikanie tracą swoje zaplecze.'"
Demokratyczny Komitet Kampanii Legislacyjnej wydaje 50 milionów dolarów — swoją największą inwestycję w historii — celując w 42 izby w tym listopadzie, a urzędnicy partyjni wyraźnie porównują 2026 rok do 2010, kiedy republikanie przejęli 22 izby w jednych wyborach falowych.
Niedawne badanie Marquette Law School wykazało, że tylko 42 procent wyborców z Wisconsin popiera wyniki pracy Trumpa, przy czym większość sprzeciwia się wojnie z Iranem i popiera decyzję Sądu Najwyższego o uchyleniu jego ceł.


